czwartek, 29 września 2011

53.

u mnie w pracy nie jest teraz ciepło. owijam się więc moim szalikiem najukochańszym z malabrigo (czarny, podfilcowany - a jakże - ale przez to jeszcze bardziej miękki i kochany), w łapy zimno, w brzuchu pusto bo bez śniadania. roboty sporo. ogólnie, może nie jakoś bardzo źle, ale do przyjaźnie nastawionych do świata raczej nie należę. do czasu. do czasu gdy trafiam na kasinego filcotka.. z wąsikami z drops paris :) no i jak tu się uśmiechnąć do ekranu? no jak? :) malutki wąsik, a cieszy ;)


4 komentarze:

  1. Uroczy! :)

    Pochwal się szalikiem.
    Ja muszę zaopatrzyć się w ekstremalnie ciepłe włóczki wreszcie dla siebie, ale sama już nie wiem jaki kolor.
    Czy masz może coś cieplejszego od Limy? [najlepiej, jak najmniej gryzące]

    OdpowiedzUsuń